Południowe Goa i jego portugalskie (kolonialne) uroki oraz Mumbaj/Bombaj – wizyta druga – kwiecień 2015.

Ciąg dalszy tej wspaniałej przygody w Indiach, a tym razem zapraszam na relację z Goa oraz ponownej wizyty w Mumbaju/Bombaju. No to jazda i pierwszy wpis z 17 kwietnia 2015: Hello Goa! Cavellosim Beach, Goa, India.   18 kwietnia 2015 Margão, India - wypożyczyliśmy skuter 🙂 Później krótka relacja, teraz do basenu i na piwko. …

Czytaj dalej Południowe Goa i jego portugalskie (kolonialne) uroki oraz Mumbaj/Bombaj – wizyta druga – kwiecień 2015.

Reklamy

Mumbaj czy Bombaj, tego nie wie nikt ;) Wizyta pierwsza – kwiecień 2015.

Generalnie chciałem tylko wprowadzić do właściwej części wpisów z tego cudownego pobytu w tym jakże dziwnym, nietuzinkowym i zróżnicowanym kraju, pełnym kolorów, zapachów, a jednocześnie z wielkim bogactwem kulturowym oraz z widokami wypełnionymi kontrastami. Będą to wpisy, które były pisane na gorąco podczas pobytu, więc relacja ta ukazuje wszystkie zaobserwowane aspekty naszej podróży wraz z …

Czytaj dalej Mumbaj czy Bombaj, tego nie wie nikt 😉 Wizyta pierwsza – kwiecień 2015.

Jersey – scena nr. 2 – życie na kamieniu, styczeń 2005 do dzisiaj.

Technicznie rzecz ujmując wyspa Jersey należy do korony brytyjskiej i podlega jurysdykcji Królowej Elżbiety, jednak w praktyce jest całkowicie oddzielnym oraz suwerennym państwem z własną flagą, hymnem, bankiem, pieniędzmi, rządem i prawami. Rząd tworzą radni i senatorowie wraz z Bailiffem, który jest właśnie wysłannikiem królowej. Odbywają się tu wybory samorządowe, w których oczywiście biorę udział, …

Czytaj dalej Jersey – scena nr. 2 – życie na kamieniu, styczeń 2005 do dzisiaj.

Sark – biwak u kosmitów z festiwalem w tle – sierpień 2017.

Wyprawa na wyspę kosmitów odbyła się latem podczas corocznego folkowego festiwalu na tej wysepce, bo trudno to nazwać wyspą. Na kamieniu Sark zamieszkuje na stałę około 600 osób, jednak zameldowanych jest około tysiąca Sarkowców. Większość z nich albo mieszka i pracuje na wyspie obok czyli Guernsey lub całkowicie gdzie indziej. Co ciekawe, rezydentami i mającymi …

Czytaj dalej Sark – biwak u kosmitów z festiwalem w tle – sierpień 2017.

Jersey – na zawsze? Scena nr.1 – styczeń 2005.

Jersey - jedna z wysp normandzkich, największa z nich leżąca na Kanale La Manche, przez Brytyjczyków zwanym English Channel. Oprócz Jersey niedaleko leżą wyspy: Guernsey, Sark, Alderney, Herm, Jethou oraz Brecqhou, które są zamieszkane przez ludzi oraz tylko kamienie czyli Minquiers, Ecrehous, Les Dirouilles, Les Perries De Lecq, Burhou, Casquets, Ortac, Crevichon, Lihou oraz jeszcze …

Czytaj dalej Jersey – na zawsze? Scena nr.1 – styczeń 2005.

USA – podsumowanie amerykańskiej przygody – styczeń 2018.

Chciałem sobie podsumować tę naszą wizytę w USA. Zobaczyliśmy dosyć sporo przez te 34 dni, ale jednocześnie bardzo mało ponieważ Ameryka Północna to ogromny kraj, w którym przestrzeń oraz klikometry przelicza się na godziny spędzone w samochodzie, autobusie, pociągu czy samolocie. Lataliśmy również balonem 🙂 Podróż rozpoczęliśmy 25 grudnia 2017 roku, a zakończyliśmy 27 stycznia …

Czytaj dalej USA – podsumowanie amerykańskiej przygody – styczeń 2018.

USA – Los Angeles/Hollywood/Santa Monica – raj dla wariatów – styczeń 2018.

Nasza droga to ponad 5 godzin w samochodzie z raptem dwiema przerwami. Pierwsza przerwa była dość ciekawa i nieoczekiwana. Zatrzymujemy się w miejscowości Baker. Przy drodze stoi jakaś dziwna kolumna. Co to takiego? Sprawdzamy i okazuje się, że jest to termometr. Największy termometr świata postawiony ku pamięci najwyższej odnotowanej temperatury na terenie USA - 56.7 …

Czytaj dalej USA – Los Angeles/Hollywood/Santa Monica – raj dla wariatów – styczeń 2018.

USA – Death Valley – gorąco, suchota i ciężki skwar nie do wytrzymania – styczeń 2018.

Pobudka rano w tym miejscu na totalnym odludziu, gdzie oczywiście kompletny brak zasięgu oraz telewizji wprawia nas w dobry nastrój. Ruszamy do Death Valley. Droga oczywiście prowadzi przez pustkowie, mijamy granicę Nevady z Kalifornią i dojeżdżamy do skrzyżowania, gdzie skręcamy już do parku. To skrzyżowanie jest dość ciekawe, nazywa się Death Valley Junction i posiada …

Czytaj dalej USA – Death Valley – gorąco, suchota i ciężki skwar nie do wytrzymania – styczeń 2018.

USA – Grand Canyon – niewyobrażalne piękno natury oraz Route 66 – skrawek legendy – styczeń 2018.

Rano pobudka i ruszamy w tą ekscytującą podróż. Na początek od razu w góry, samochód w tym czasie chyba miał spalanie 30 litrów na 100 km. Wyżej i wyżej, serpentyny się wiją, jeszcze jesteśmy w słynnym z trzeźwości stanie Utah. Chwilowy przystanek w westernowym barze na jedzenie, zaczyna padać deszcz, a najgorsze przed nami. Wjeżdżamy …

Czytaj dalej USA – Grand Canyon – niewyobrażalne piękno natury oraz Route 66 – skrawek legendy – styczeń 2018.

USA – Utah/Zion Park – piękne miejsce, ale jak tu żyć? – styczeń 2018.

Następnego dnia po wygranej Oli i mojej sromotnej klęsce kasynowej udajemy się po nasze auto na lotnisko Las Vegas. Ponownie do jeszcze większego centrum wypożyczalni samochodów niż w Miami. Podchodzimy do pani, a pani mówi, że samochód, owszem, mamy zarezerwowany, ale na następny dzień. Ja robiłem rezerwację poprzedniego dnia jak graliśmy w kasynie i pomyliłem …

Czytaj dalej USA – Utah/Zion Park – piękne miejsce, ale jak tu żyć? – styczeń 2018.

USA – Las Vegas – kasyna, balony i opad szczęki – styczeń 2018.

Jeśli ktoś oglądał film “Las Vegas Parano” to mówię tak, jak jest. Ten film ukazuje prawdę, no może bez wąchania eteru i wczołgiwania się do kasyna 🙂 Notkę tę piszę z opóźnieniem, z Arizony, z magicznego Grand Canyon, gdzie zasięgu brak pod każdym względem, dlatego cała relacja się opoźnia. Po drodze jeszcze byliśmy w Utah …

Czytaj dalej USA – Las Vegas – kasyna, balony i opad szczęki – styczeń 2018.

San Antonio czyli meksykańskie miasto w samym centrum południa USA – styczeń 2018.

San Antonio - Texas, miasto z niespotykaną zabudową, jak na amerykańskie metropolie. Nie ma tu wysokich drapaczy chmur poza dwoma czy trzema hotelami. Zresztą mało ono jest amerykańskie, obserwujemy tu dwujęzyczne nazwy ulic, napisy ostrzegawcze, właściwie wszystko jest tu w dwóch językach - angielskim oraz, naturalnie, hiszpańskim. Jedziemy do naszego nowego domu. Położony jest on …

Czytaj dalej San Antonio czyli meksykańskie miasto w samym centrum południa USA – styczeń 2018.

USA – Dallas – teksański porządek, ma być nudno i masakra kijem hokejowym – styczeń 2018.

Jesteśmy właśnie w pociągu Amtrak - tak, słynnym, jedynym osobowym pociągu w USA, reszta to towarowe. Pociąg nazywa się Texas Eagle i jest naprawdę powalający. Jedziemy z Dallas do San Antonio, jakieś 12 - 13 godzin w podróży. Parę słów na temat tego, co tu obserwujemy. Ten pociąg jest ogromny, piętrowy, na maxa wygodny. My nie …

Czytaj dalej USA – Dallas – teksański porządek, ma być nudno i masakra kijem hokejowym – styczeń 2018.

USA – Nowy Orlean, miasto jazzu, bluesa oraz ciągłej imprezy – styczeń 2018.

Nowy Orlean to miasto, w którym jest jazzowo - bluesowa impreza 24 godziny na dobę. Tam, gdzie mieszkaliśmy było ok, u takiego Francuza Philla. Nowy Orlean tak nas wciągnął, że postanowiliśmy zostać jeden dzień dłużej. Tego wszystkiego nie da rady opisać, bo bym chyba tu musiał stukać w tę klawiaturę kilka godzin. Pokrótce Nowy Orlean …

Czytaj dalej USA – Nowy Orlean, miasto jazzu, bluesa oraz ciągłej imprezy – styczeń 2018.

USA – baza Pensacola, samoloty, sterowce, śmigłowce, statki kosmiczne i autobus Greyhound – styczeń 2018.

Jesteśmy właśnie w autobusie, który za 3 godziny będzie w Nowym Orleanie. Wyjechaliśmy z Florydy i wjechaliśmy na grunty Alabamy. Przy wjeździe do tego stanu widniał wielki napis: "Welcome sweet home Alabama". Ciekawe czy Lynnard Skynnard mieli jakieś tantiemy z tej tablicy? 😉 Wracając do naszego pobytu w bazie wojskowej Pensacola, bo nie da się …

Czytaj dalej USA – baza Pensacola, samoloty, sterowce, śmigłowce, statki kosmiczne i autobus Greyhound – styczeń 2018.